::           Otwarcie Wieży Ratuszowej 17.11.2012         
Drukuj

Czasy nowożytne (lata 1500-1945)

Obojętnie, jaką cezurę czasową przyjmiemy w odniesieniu do podziału na epoki historyczne, w czasy nowożytne świdniczanie weszli z piękną wieżą ratuszową, która była dumą dla mieszkańców i zapewne także wzbudzała niekłamany podziw u przyjezdnych.

Nadal spełniała ona ważną funkcję w życiu miasta, będąc jedną z jego najbardziej reprezentacyjnych budowli. Niestety, po raz kolejny fatum ciążące nad wieżą dało znać o sobie, chociaż nastąpiło to dopiero 108 lat od ostatniego zniszczenia wieży. Na chwilę przenieśmy się w naszej opowieści spod wieży, kilkadziesiąt metrów dalej, na ulicę Kapturową (dziś Franciszkańską).

Jest zapewne ciepły, dziewiąty dzień maja 1528 roku. Tętniące życiem miasto obiega lotem błyskawicy wieść, że w warsztacie krawca Wolfganga Mose wybuchł pożar. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenia się po drewnianych gontach na dachach i trawi w przeważającej jeszcze części drewnianą zabudowę śródmieścia. Po czterech godzinach płonie praktycznie już całe śródmieście, łącznie z zamkiem książęcym, ratuszem i wieżą. Jak donoszą stare kroniki, ta ostatnia zapaliła się wskutek wielkiego gorąca, jakie wywołał pożar. Zniszczeniu uległo ostroboczne zwieńczenie wieży i zegar ze kurantami. Uszkodzone zostały wszystkie figury władców ustawione na wieży, a jej wnętrze wypalone. Ponieważ wielki pożar zniszczył sporą część miasta, o odbudowie wieży rajcowie miejscy realnie mogli pomyśleć dopiero 20 lat po tych wydarzeniach. Ta odbudowa jest o tyle istotna, że po raz pierwszy szczyt wieży ratuszowej miał zdobić hełm z dwoma prześwitami, wzorowany na hełmie wieży w Lubaniu, którego charakterystyczny kształt był zbliżony do tego, jaki znajdował się na świdnickiej wieży przed jej zawaleniem. W 1548 roku naprawiono mury wieży, ustawiono ponownie ocalałe figury książąt i królów oraz osadzono na hełmie pokrytym miedzią i pomalowanym na zielono – iglicę z kulą. Ostatnim akcentem odbudowy wieży było zamontowanie na niej siedem lat później nowego zegara z tarczą 24-godzinną. Działał on stosunkowo krótko, bo tylko do 1593 roku, kiedy wymieniono go na zegar z wygodniejszą w użyciu tarczą 12-godzinną. Przy okazji tej odbudowy po raz pierwszy kronikarze zanotowali imiona budowniczych, którzy pracowali przy wieży. Jak to dziś byśmy określili, „kierownikiem budowy” został „bogaty w talenty” mistrz Peter Seliger, cieśla z Jawora, któremu pomagał nieznany z imienia syn. Wewnątrz wieży ściany nowymi malowidłami pokryli natomiast dwaj świdniccy malarze – bracia Eustachius i Pantaleon Beuchelowie. W takiej formie wieża przetrwała aż 168 lat, do 1716 roku. Tylko od czasu do czasu kronikarze donosili o jej drobnych uszkodzeniach, spowodowanych najczęściej warunkami atmosferycznymi, które jednak nie powodowały wyłączenia jej z codziennej eksploatacji. Wieża ratuszowa szczęśliwie przetrwała między innymi okres wojny trzydziestoletniej (1618-1848), która zrujnowała Świdnicę i na długie lata zahamowała jej rozwój.

Jeżeli jednak drogi Czytelniku myślisz, że o budowli tyle razy trawionej przez pożary, zapomniał w końcu ognisty kur, jesteś w dużym błędzie. Ruszmy dalej w naszą podróż przez wieki i przenieśmy się w czasie, o wspomniane 168 lat, do Świdnicy Anno Domini 1716. Mimo iż od 1601 roku Świdnica posiadała drewniany wodociąg, a większość budynków wzniesiona była z cegły i kamienia oraz pokryta dachówką, zamiast drewnianymi gontami, niebezpieczeństwo pożaru na dużą skalę było równie realne, jak w średniowieczu. Boleśnie przekonali się o tym świdniczanie 12 września tego roku, kiedy znowu, pozornie niegroźny pożar, wybuchł w gospodzie „Pod Czarnym Krukiem”, położonej tuż za Bramą Strzegomską (okolice dzisiejszej ulicy Komunardów i Muzealnej). Być może żywioł udałoby się opanować w zarodku, gdyby – jak donoszą kronikarze – nie silny wiatr, który wiał w tym dniu. Spowodował on błyskawiczne przeniesienie się ognia na sąsiednie budynki tak, że po krótkim czasie płonęło całe śródmieście. W sumie ogień strawił 165 budynków, w tym wieżę ratuszową, która według ówczesnych zapisów kronikarskich zniszczona została „aż do murów”. Nie wiadomo, czy zniszczeniu uległy również posągi władców, umieszczone na wieży. Cztery, będące raczej kopiami wcześniejszych figur, ustawione zostały później na szczycie elewacji zachodniego bloku ratusza, gdzie do dziś spoglądają na miasto. Pozostałe być może nadal znajdowały się na wieży, skoro widoczne są jeszcze na rycinach z połowy XVIII wieku. Tym razem władze Świdnicy niemal natychmiast przystąpiły do odbudowy wieży, którą odrestaurowano w ciągu zaledwie pół roku! Prace, którymi kierował mistrz ciesielski Fendler, rozpoczęto w kwietniu, a zakończono w październiku 1717 roku, kiedy dostarczony przez kłodzkiego zegarmistrza Faulhabera – zegar, ponownie zaczął odmierzać czas. Wykonane prace okazały się jednak osiemnastowieczną… partaniną, przynajmniej jeżeli chodzi o pokrycie dachu, za co odpowiadał kotlarz Dobrauschke. Już w 1733 roku przeciekające, miedziane pokrycie dachu trzeba było wymienić, łącznie z przegnitymi belkami drewnianymi konstrukcji hełmu. Tym razem pracami ciesielskimi kierował mistrz świdnickiego cechu Michael Seeger, miedziane pokrycie wykonali kotlarze Gottfried Weiß i Georg Rüffer, a na zakończenie prac kulę na iglicy hełmu osadził w 1734 roku Johann Maisel.

Na początku naszej podroży w czasie, odkrywając w mrokach średniowiecza początki wieży ratuszowej, wspomnieliśmy o wielu funkcjach, jakie pełniła. Połowa XVIII wieku ze szczególną wyrazistością podkreśliła jeszcze jedną z nich – militarną. Tak, tak drogi Czytelniku, budowla stojąca w centrum miasta, nie posiadająca powiązania z zewnętrznym systemem obronnym, była jednak jego istotnym elementem. Obok wieży kościoła parafialnego stanowiła znakomity punkt obserwacyjny, z którego można było kontrolować przemieszczanie się wrogich wojsk w odległości wielu kilometrów od murów miasta. Być może właśnie ta funkcja stała się przyczyną kolejnej jej zagłady. Po niemal stu latach, kiedy od zakończenia wojny trzydziestoletniej (1618-1648) Świdnica zaznawała pokoju, nadszedł rok 1757. Prusy i Austria zwarły się w śmiertelnych zapasach – nazwanych później przez potomnych wojną siedmioletnią - w których stawką był Śląsk. 26 września tego roku to właśnie z wież miejskich zaobserwowano zbliżające się do Świdnicy z kilku stron wojska austriackie, które 13 października rozpoczęły oblężenie miasta. Austriacy, po wcześniejszym krótkim ostrzale kościoła parafialnego, którego hełm został uszkodzony, na początku listopada zaczęli systematycznie ostrzeliwać wieżę ratuszową. Kronikarze podają różne daty, kiedy wieża uległa zniszczeniu. Austriacki pocisk zapalający trafił w górny prześwit hełmu wieży 8 listopada około godziny 10 lub 9 listopada około godziny 7. Wieża niemal natychmiast zajęła się ogniem i w ciągu godziny spłonęła do wysokości zegara.

Działania, zmierzające do odbudowy wieży, podjęto natychmiast po podpisaniu traktatu pokojowego w 1763 roku. Prace trwały dwa lata, nadzorowane przez mistrza murarskiego Kube i architekta miejskiego Richtera. Zegar został naprawiony przez zegarmistrza Krausego, a dzwony odlał na nowo ludwisarz z Legnicy Johann Gescheidt. Prace zakończono w kwietniu 1765 roku, a wieża uzyskała niemal dokładnie taki wygląd, jaki przetrwał do czasu jej zawalenia w 1967 roku.

Właściwie nasza podróż przez stulecia historii wieży mogłaby w tym momencie nabrać dużego przyspieszenia. Przez kolejne 202 lata wieżę ratuszową szczęśliwie omijały katastrofy. W tym okresie była wielokrotnie poddawana drobnym renowacjom i naprawom – na przykład w 1822 roku wykonano nowe tynki, które jednak nie zmieniły już zasadniczo jej wyglądu. Kilkakrotnie naprawiano iglicę hełmu czy wymieniano stolarkę okienną i drzwiową. Sama wieża używana była w zasadzie wyłącznie jako punkt widokowy i pewnego rodzaju element propagandowy. Przy różnego rodzaju uroczystościach, jak pokazują to zachowane zdjęcia, była ozdabiana girlandami i flagami. Po doprowadzeniu na wieżę elektryczności, zamontowane zostały na niej głośniki, wykorzystywane także do prezentacji muzyki, przemówień itp. Spośród wszystkich swoich funkcji, jakie pełniła przez wieki, pozostała jej już tylko rola symbolicznej dominanty miasta, świadczącej o jego bogatej historii.

Aktualności

Certyfikat zdobycia Wieży

 „Właściciel tej pocztówki zdobył wieżę ratuszową w Świdnicy o wysokości 58 m…”

Więcej…

Kalendarz

poprzednim miesiącu grudzień 2018 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 48 1 2
week 49 3 4 5 6 7 8 9
week 50 10 11 12 13 14 15 16
week 51 17 18 19 20 21 22 23
week 52 24 25 26 27 28 29 30
week 1 31
Facebook

Kondygnacje wieży: